środa, 22 kwietnia 2026

Potrzeba wioski

     Zasadzenie 10 000 sadzonek Michał podzielił na dwa lata. Na początek górna parcela, która stanowi 1/3 całości, po roku "stok" na parceli z widokiem na Dolinę Pilicy. Po ręcznym posadzeniu 3300 sadzonek w 2021 roku, chcieliśmy rok później pozostałe 6700 zasadzić mechanicznie, jednak po kilkumiesięcznych bezowocnych próbach skontaktowania się z osobą obsługującą maszynę do sadzenia, powróciliśmy do sprawdzonego sposobu - poprosiliśmy o pomoc rodzinę, sąsiadów, przyjaciół i znajomych.


    Dziury na górze robiła wiertnica Michała, jednak sposób ten okazał się mało precyzyjny i do dzisiaj widać, że sadzonki nie rosną w jednej linii. Poza aspektem estetycznym stanowi to problem podczas przejazdów pielęgnacyjnych - z opryskiem, kosiarką, czy ogławiarką. Przez pierwsze 3 lata musieliśmy doradzić kilkadziesiąt sadzonek, bo oryginalne zostały wyrwane. 


Rok później, stok przygotowaliśmy już lepiej - geodeci wyznaczyli rzędy, a znajomi ze wsi, ręcznym wiertłem przygotowali otwory.


Do wywierconych dołków trafiał obornik i humus, a następnie sadzonka. Wszystko robiliśmy ręcznie, łopatami, a sadzenie już na kolanach. Praca była ciężka, ale nasze sadzonki nasłuchały się przy okazji wiele ciekawych opowieści, dowcipów, a nawet piosenek. Jeżeli wierzyć, że mówienie do roślin wspomaga ich wzrost, nasze winorośle są zabezpieczone na kilka lat.




    My po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że z silną grupą wsparcia nic nie jest niemożliwe i warto pielęgnować więzi, nie dla ewentualnego zysku, ale dla wsparcia i poczucia wspólnoty. Na górnej parceli wszyscy uczyliśmy się co i jak, stok posadziliśmy dwa razy szybciej, nie tracąc przy tym na jakości wykonanej pracy. Jeżeli kiedyś postanowimy poszerzyć areał, na pewno pójdzie nam jeszcze sprawniej, a dzieci, które uczestniczyły w pracach, będą dodatkową siłą roboczą.

    Dzisiaj nie pamiętam już, jak bolały mnie plecy czy kolana, ale wspólne gotowanie leczo w "kociołku Makłowicza", wieczorne ognisko z gitarą i poranna kawa robiona przez sąsiada na ognisku pozostaną ze mną na długo.



czwartek, 2 kwietnia 2026

10 000 sadzonek, 15 drutów, 0 palców

    Tymi liczbami możemy podsumować zimowe cięcie winorośli. W porównaniu do zeszłego roku, w którym zamieniliśmy tradycyjne sekatory na elektryczne, mamy progres. Zdecydowanie zmniejszyliśmy liczbę przeciętych drutów.

    Kiedy zaczynaliśmy na początku lutego na winnicy leżało kilka centymetrów śniegu, a temperatura wynosiła ok. -5 stopni. Pierwszego dnia moje buty trekkingowe przeciekły w połowie pierwszego rzędu, więc dość szybko, ku mojej frustracji, musieliśmy wracać do Łodzi. Na następną wizytę byłam już lepiej przygotowana i dwa tygodnie później stawiłam się w międzyrzędziach w kaloszach, dwóch parach ciepłych skarpet i ogrzewaczami do stóp przyklejonymi pomiędzy warstwy materiału. Śnieg zdążył zamienić się w lód i małe cieki wodne płynące koleinami po ostatnim w 2025 roku przejeździe traktorem.
    
    Powiedzieć, że niektóre odmiany winorośli są ekspansywne, to jak nic nie powiedzieć. Przycinanie solarisa jest jak walka z zaplecioną wikliną. Zeszłoroczne łozy mocno trzymają się drutów, zahaczają o włosy i ciuchy, rosną w każdą stronę świata, ... Po ciężkiej przeprawie na górnej parceli, gdzie rosną dwie najpopularniejsze w Polsce odmiany - regent i solaris, przejście na stok i przycinanie johanitera było jak przyjemny spacerek. 
    Kiedy kończyliśmy pracę z sekatorami, w pierwszej połowie marca, Michał chronił głowę słomkowym kapeluszem, a na nogach mieliśmy robocze crocsy. Cięcie pierwszego i ostatniego krzaka dzielił miesiąc czasu, ale pogodowo minęło ich co najmniej trzy.

    Przed nami przywiązywanie łóz do drutów prowadzących, naprawa przeciętych drutów, odkopanie kopczyków usypanych przed zimą, rozrzucenie wapna, porządki w międzyrzędziach, obserwacja pąków i prognozy pogody. Druga część pracy czeka na nas w budynku winiarni, a jeszcze kolejna związana jest z tegoroczną premierą naszej winnicy na rynku. Nie pogardziłabym Kamieniem Czasu od Doktora Strange, czy Zmieniaczem Czasu od Hermiony - mamy jeszcze prace w Łodzi, w domu dwójkę nastolatków, kota i kilka wiosennych rodzinnych uroczystości. Nie ma nudy.


    

Potrzeba wioski

      Zasadzenie 10 000 sadzonek Michał podzielił na dwa lata. Na początek górna parcela, która stanowi 1/3 całości, po roku "stok...